Winglety – ale o co chodzi?

Winglety – ale o co chodzi?

Od maja, do mojego skrzydła dokupiłem winglety. Czym one są? Co robią? I czy są one naprawdę tak dobre? Sprawdźmy!

Ok, ale zacznijmy od początku – co to właściwie są te winglety i do czego służą? Cytując wikipedię: Winglet – skrzydełko aerodynamiczne, ustawione pod kątem na końcu skrzydła samolotu. Jego zadaniem jest zmniejszenie oporu indukowanego skrzydła, co znacząco wpływa na doskonałość, a co za tym idzie na zasięg oraz zużycie paliwa. Winglety mają również duży wpływ na wydłużenie efektywne skrzydeł. Dzięki nim lot jest bardziej komfortowy, ponieważ pomagają tłumić wibracje. Poprawiają też osiągi samolotów podczas startu, umożliwiając skrócenie rozbiegu. W nieznacznym stopniu przyczyniają się także do zmniejszenia hałasu podczas startu i podejścia do lądowania.

A teraz łopatologicznie: powietrze jest „mądre” i tak jak prąd – będzie się poruszać po linii najmniejszego oporu. Zamiast grzecznie przesuwać się od krawędzi natarcia skrzydła, do jego spływu (czyli od przodu, do tyłu), to na końcówkach wybierze szybszą opcję – w bok :) Przez co tworzy się wir powietrza, a część końcówki skrzydła nie wytwarza siły nośnej. Rozwiązanie tego jest proste i podpatrzone od ptaków – wystarczy, żeby końcówka skrzydła blokowała wirowy ruch powietrza, czyli była tak skonstruowana, żeby powietrzu znowu bardziej „opłacało” się przesuwać od krawędzi natarcia do spływu, a nie w bok. Osiąga się to poprzez zakrzywione końcówki – winglety.

Tyle w teorii, a jak to wygląda w praktyce na motolotni? Jeżeli oczekujesz, że motolotnia będzie palić o 2 litry mniej, będzie latała o 20 km/h szybciej, to Cię rozczaruje – nie będzie. Na swojej motolotni, wylatałem około 300h na skrzydle bezmasztowym, bez wingletów. Cały czas powtarzałem, że jest to skrzydło dość wymagające, ale dające niesamowitą frajdę. Dodatkowo swój egzemplarz ustawiłem na bardzo nerwowe – dzięki temu bardzo lekko się pilotowała, ale niestety nie dawała znaku, że się będzie przeciągać. Uwielbiałem natomiast robić ześlizg na skrzydło – na małej prędkości, po przekroczeniu pewnego krytycznego kąta zakrętu – zaczynałem szybko przepadać z prędkościami podkrytycznymi. W praktyce oznaczało to, że w ciągu 2-3 sekund rozpędzałem się do prędkości powyżej 160 km/h opadając przy tym 12-16 m/s w dół! Był jeden minus – wyprowadzenie z takiej konfiguracji wymagało sporej siły i uwagi na krytyczne przeciążenia. Efekt ten można zauważyć na filmie poniżej (od 0:30 oraz od 1:07 a właściwy ześlizg od 1:13):

Co się zmieniło po założeniu wingletów? Sporo! Po pierwsze bardzo mi zmalała prędkość minimalna, a więc i przeciągnięcia – z 62km/h do 56 km/h. Co daje około 10% różnicy! Po drugie prędkość przelotowa (w neutrum) zwiększyła się o jakieś 5-6 km/h. Ale największym zaskoczeniem są obroty silnika w neutrum – wcześniej potrzebowałem 5000-5100, teraz 4800-4900.

No ale nie mogą być przecież tylko plusy, pora na minusy. Jedynym, jaki odkryłem to poprawa stateczności kosztem sterowności poprzecznej. Eeeee że co?! Tłumacząc: motolotnia bardzo dobrze zachowuje ustalony stan lotu (np. lot poziomy), jednakże wykonanie manewru przechylenia (zakrętu) wymaga użycia znacznie większej siły niż bez wingletów.


2 komentarze

Grzegorz Tomczyk

7 czerwca 2018 at 11:09 pm

Powinno być „po linii najmniejszego oporu”. :)

    Konrad

    7 czerwca 2018 at 11:16 pm

    Dziękujemy, już poprawiamy.

Dodaj komentarz